Generali OFE

niedziela, 31 maja 2009

Bessa bessą ale zarabiać pieniądze można

Rozpisałem się ostatnio o tym jak to będzie źle na giełdzie. Trzeba jednak pamiętać że rynki mają swoje trendy. Są trendy krótkoterminowe jak i średnioterminowe a w końcu długoterminowe. Jeśli giełda znajduje sie w bessie (trend długoterminowy) to nie znaczy że nie można zarabiać pieniędzy teraz (trend średnioterminowy rosnący). Poza tym trzeba pamięta o tym że większość wykresów znajduje się blisko średniej 200-sesyjnej. Przebicie jej może oznaczać początek nowego silnego ruchu wzrostowego. Na tą okazję wyjątkowo atrakcyjnie wyglądają spółki mniejsze z WIG80 a także inne małe spoza tego indeksu. Część z nich już rozpocżęła ruch do góry, część przebywa w konsolidacji.


czwartek, 28 maja 2009

Kredyt, kredyt, kredyt, jeszcze więcej kredytu!

Hallo? Czy leci z nami pilot? Czy tu ktoś jest? puk puk? Czy ostał się jakiś normalny ekonomista? Czy ktoś tu umie liczyć?

Lata reaganowskiej prosperity w USA niestety niekorzystnie wpłynęły na stan umysłów ekonomistów. Wygląda że wszyscy zwariowali: rząd amerykański i FED masowo kreują puste pieniądze i zapożyczają się po to aby finansować bankrutów w rodzaju Bank of America, AIG, General Motors, Citibank i wiele innych. Rządy głowią się co tu zrobić aby banki więcej pożyczały a ludzie byli bardziej skłonni brać kredyt. Niech NBP wykupi obligacje (wykupił), niech NBP obniży rezerwę obowiązkową (obniżył), niech NBP i rząd coś zrobią !!! Niech się wezmą za walkę z kryzysem!! Zewsząd krzyki, nawoływania i prośby.

Tylko po co, jaka walka, z kim, gdzie, dlaczego, walczyć z kryzysem? Czy można walczyć z deszczem, z burzą, z trzęsieniem ziemi, tsunami? Może rozgonić trochę chmur to przestanie padać? A może parę wiader zimnej wody na rozgrzane głowy? ... i tak nie pomoże.

W tym całym zamęcie nie widziałem aby ktokolwiek powiedział: A po co ludzie mają brać kredyt? Czy go potrzebują? Po co banki mają nadmiernie ryzykować? Tylko po to by kwartalne słupki PKB wyglądały lepiej? Kto tu jest dla kogo: gospodarka dla ludzi czy ludzie dla gospodarki?

Jeśli wzrasta ryzyko, jest nadprodukcja, wysokie ceny może lepiej być ostrożnym, kupić mniej, uważniej liczyć swoje pieniądze, być bardziej zapobiegliwym, oszczędzać a nie inwestować? Tak wiem to jeszcze powiększy kryzys czy recesję. Tylko co z tego. Recesja to naturalna kolej rzeczy. Jeśli pozwolimy jej działać będzie szybka, pewnie bolesna ale ozdrowieńcza. Obniży ceny, zwiększy konkurencję oraz efektywność gospodarowania, przywróci równowagę, sprawi że źli menadzerowie stracą pracę a dobrzy lub młodzi ją znajdą.

Zamiast tego mamy żyć na kredyt. Kredyt, który był jednym z instrumentów lepszego gospodarowania i pomnażania majątku staje się teraz tą jedyną deską ratunku, prawie bogiem, czymś bez czego wszystko się zawali lub bez czego nie da się żyć. Kredyt nadużywany staje się narkotykiem i powoduje te same straty i spustoszenie co narkotyk. Na początku dobre samopoczucie, później euforię a w końcu depresję i śmierć. Widać to dobrze obecnie. Wszystko co nienaturalne, sztuczne, fałszywe, sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem w końcu musi upaść. Upadł komunizm, teraz być może przyszedł w końcu czas na cały ten socjal. Pierwszy akord mieliśmy w pażdzierniku, drugi w lutym/marcu.

Trzymam kciuki za tych wszystkich fantastów którzy twierdzą że już w 2010 zobaczymy poprawę, że już na giełdzie mamy hossę. Niech się tak stanie, co tam mój blog. Myśle jednak że będzie inaczej. Liczby ne kłamią. Pieniądze trzeba zwrócić. Wiedzą to już dobrze Ci Amerykanie którzy stracili swoje domy. Recesja zamiast być szybka, bolesna i ozdrowieńcza może zamienić się w agonię. Nieefektywne firmy z nieudolnymi menadzerami zamiast zbankrutować i zrobić miejsce innym są sztucznie podtrzymywane. Teraz i u nas mają być jakieś gwarancje, dopłaty do kredytów, kto za to zapłaci?

Wystarczy sprawdzić wykresy z poprzedniego wpisu. To się przecież powtarza cały czas. Nie da się walczyć z kryzysem, oczywiście można próbować i rozganiać chmury ale one i tak powrócą z kolejną ulewą.

środa, 27 maja 2009

Bessa nie kończy się tak szybko

Chcąc być jak najdalej od oczekiwania samych złych scenariusza, trzeba starać się twardo stąpać po ziemi. A to oznacza iż warto pamiętać jak dużo giełdy spadły od szczytu w roku 2007 i jak procentowo jeszcze niewiele zostało z tych spadków odrobionych.

Dwa wykresy poniżej pokazują dobre porównanie z tym co może się jeszcze wydażyć.



Wykresy pochodzą z artykułu na dshort.com






poniedziałek, 25 maja 2009

Początek ruchu spadkowego coraz bardziej realny

Po rakietowym wystrzale giełd do góry, który rozpoczął się na początku marca pojawiają sie pierwsze sygnały zmiany. Biorąc pod uwagę iż jesteśmy w długoterminowej bessie należy spodziewać nowego ruchu do dołu. Slowly but surely niektóre spólki zaczynają wybijać się ze swoich trendów rosnących do dołu. Szcególnie widać to na przykładzie Getinu cz yteż PKO BP. Warto pamiętać jednak że WIG20 znajduje się równo pod długoterminową srednią 200sesyjną. Odpadanie w dół jest potwierdzeniem powrotu trędu spadkowego i testowania dołków z lutego.

Konsolidacja na GBP/PLN

Wśród walut zwraca uwagę szeroka nieco konsolidacja na wykresie GBP/PLN. Funt był podczas ostatnich dwóch miesięcy najsilniejszą z walut vs PLN. Osłabienie na giełdzie może być połączone z osłabieniem złotówki a w konsekwencji z dynamicznym ruchem Funta do góry.