Hallo? Czy leci z nami pilot? Czy tu ktoś jest? puk puk? Czy ostał się jakiś normalny ekonomista? Czy ktoś tu umie liczyć?
Lata reaganowskiej prosperity w USA niestety niekorzystnie wpłynęły na stan umysłów ekonomistów. Wygląda że wszyscy zwariowali: rząd amerykański i FED masowo kreują puste pieniądze i zapożyczają się po to aby finansować bankrutów w rodzaju Bank of America, AIG, General Motors, Citibank i wiele innych. Rządy głowią się co tu zrobić aby banki więcej pożyczały a ludzie byli bardziej skłonni brać kredyt. Niech NBP wykupi obligacje (
wykupił), niech NBP obniży rezerwę obowiązkową (
obniżył), niech NBP i rząd coś zrobią !!! Niech się wezmą za walkę z kryzysem!! Zewsząd krzyki, nawoływania i prośby.
Tylko po co, jaka walka, z kim, gdzie, dlaczego, walczyć z kryzysem? Czy można walczyć z deszczem, z burzą, z trzęsieniem ziemi, tsunami? Może rozgonić trochę chmur to przestanie padać? A może parę wiader zimnej wody na rozgrzane głowy? ... i tak nie pomoże.
W tym całym zamęcie nie widziałem aby ktokolwiek powiedział: A po co ludzie mają brać kredyt? Czy go potrzebują? Po co banki mają nadmiernie ryzykować? Tylko po to by kwartalne słupki PKB wyglądały lepiej? Kto tu jest dla kogo: gospodarka dla ludzi czy ludzie dla gospodarki?
Jeśli wzrasta ryzyko, jest nadprodukcja, wysokie ceny może lepiej być ostrożnym, kupić mniej, uważniej liczyć swoje pieniądze, być bardziej zapobiegliwym, oszczędzać a nie inwestować? Tak wiem to jeszcze powiększy kryzys czy recesję. Tylko co z tego. Recesja to naturalna kolej rzeczy. Jeśli pozwolimy jej działać będzie szybka, pewnie bolesna ale ozdrowieńcza. Obniży ceny, zwiększy konkurencję oraz efektywność gospodarowania, przywróci równowagę, sprawi że źli menadzerowie stracą pracę a dobrzy lub młodzi ją znajdą.
Zamiast tego mamy żyć na kredyt. Kredyt, który był jednym z instrumentów lepszego gospodarowania i pomnażania majątku staje się teraz tą jedyną deską ratunku, prawie bogiem, czymś bez czego wszystko się zawali lub bez czego nie da się żyć. Kredyt nadużywany staje się narkotykiem i powoduje te same straty i spustoszenie co narkotyk. Na początku dobre samopoczucie, później euforię a w końcu depresję i śmierć. Widać to dobrze obecnie. Wszystko co nienaturalne, sztuczne, fałszywe, sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem w końcu musi upaść. Upadł komunizm, teraz być może przyszedł w końcu czas na cały ten socjal. Pierwszy akord mieliśmy w pażdzierniku, drugi w lutym/marcu.
Trzymam kciuki za tych wszystkich fantastów którzy twierdzą że już w 2010 zobaczymy poprawę, że już na giełdzie mamy hossę. Niech się tak stanie, co tam mój blog. Myśle jednak że będzie inaczej. Liczby ne kłamią. Pieniądze trzeba zwrócić. Wiedzą to już dobrze Ci Amerykanie którzy stracili swoje domy. Recesja zamiast być szybka, bolesna i ozdrowieńcza może zamienić się w agonię. Nieefektywne firmy z nieudolnymi menadzerami zamiast zbankrutować i zrobić miejsce innym są sztucznie podtrzymywane. Teraz i u nas mają być jakieś gwarancje, dopłaty do kredytów, kto za to zapłaci?
Wystarczy sprawdzić wykresy z poprzedniego wpisu. To się przecież powtarza cały czas. Nie da się walczyć z kryzysem, oczywiście można próbować i rozganiać chmury ale one i tak powrócą z kolejną ulewą.